piątek, 26 czerwca 2009
Troska o dobry wygląd na zdjęciach
Inna grupą świetnie wystylizowanych panów są ci ze ślubów, studniówek, chrztów i innych rodzinnych spotkań. Obowiązkowo garnitur z fanatycznie zapiętymi guzikami, tak jakby ktoś miał ukraść mu kamizelkę i szeroki krawat. To jest jednak jeszcze do przełknięcia. Gorzej, gdy zaczynają się tańce, hulanki i swawola. Otwiera się wódeczkę i panowie zapominają, że nie wszyscy popili, więc trzeźwi widzą ich stylizacyjną niedyspozycję. A więc krawat popuszczony lub w ogóle ściągnięty, spocona koszula, która wyszła ze spodni – czyżby miała dość swojego właściciela? Niestety niczym nieuzasadniony optymizm oraz poczucie wolności doprowadza do tego, że panowie dają się wtedy sfotografować. Powstaje zatem pamiątka, która nas kompromituje w oczach wszystkich. Ale dla niektórych to powód do dumy…!
Kolejną grupę ciekawych panów w portalu otwierają „tambylcy”. Podróżnicy i pielgrzymi. Ok. wiem. W trakcie wycieczek odstępuje się nieco od krojów, a w to miejsce powinna wejść wygoda. Nikt jednak nie powiedział, że można sobie odpuszczać zasady dobrego ubioru! Królują zatem sandały i bojówkowe spodnie. Kolor khaki podobno zawsze w modzie, ale by się wyróżnić takim strojem z tłumu nie trzeba wiele robić – już tylko dodać skarpetki do tych sandałów.
Zejdźmy jednak na ziemię. Krytykować potrafi każdy. Jak zatem wyzbyć się tych poniżających i uwłaczających zdjęć? Usunąć. Od tego należy zacząć. A w przyszłości robić zdjęcia takie, których nie będziemy musieli się wstydzić przed nieznajomymi.
Na spotkania rodzinne proponuję trochę luzu. Jeśli nie masz więcej niż 30-lat, to nie masz również napisane w dowodzie, że musisz wyglądać jak samorządowiec rodem z wiejskiego urzędu gminy. To, że ktoś w kanonach rzucił hasło „schludny elegancki strój - garnitur” nie oznacza, że należy za tym bezmyślnie biec i zakładać wszystko co ma marynarkę, koszulę i spodnie. W takich chwilach zawsze radzę uciec się do casualu. Dzięki temu wygoda zwycięży, a stylu nie odbierze nam nawet najpiękniejszy złoty krawat kuzyna, który zapomniał, że to nie studniówka.
Na wycieczkę oprócz jedzenia, warto zabrać wygodę. Nie ma sensu męczyć się w „oficjalnym” stroju, skoro trzeba się nachodzić. Oczywiście, nie zwalania nas to z zachowania elegancji. Krótkie spodenki są dobre dla chłopców, ale jeśli już to konieczne - polecałbym jakieś oryginale szorty. Krojem różniące się od bazarowego chłamu. Do zestawu kategorycznie odradzałbym t-shirty, bo są mało przewiewne i przy szerszych szortach sprawią wrażenie baletnicy – szeroki dół i wąska góra. Dobrym rozwiązaniem byłyby zatem koszule sportowe. W tym wypadku (krótkie spodenki) koszula powinna być wyciągnięta z szortów. Buty? Sandały są dobre dla pielgrzymów, dlatego polecałbym dobrej jakości obuwie, dzięki czemu noga się nie zmęczy. No i żadne grube skarpetki, bo się zgrzejecie.
Gdy już świadomie dobierzecie strój do okazji, można prosić fotografa. Nie powtórzy się już nigdy więcej problem wyśmiewania waszych zdjęć przez (nie)znajomych. Takie proste, a jednak wielu ciągle lubi być pośmiewiskiem.
środa, 24 czerwca 2009
Dżinsy, dżinsy, dżinsy
W szafie każdego prawdziwego faceta powinno się znaleźć kilka par dżinsów. Czasy się zmieniają, a moda nie stoi w miejscu. Zestaw typu: eleganckie buty, dopuszczalne są też trampki, dżinsy, elegancka koszula i marynarka to teraz podstawa. Do tego wąski krawat bez żadnych pasków i wzroków i jesteśmy modni, a co za tym idzie nie czujemy się jak kolesie z poprzedniej epoki. Wszystko ma być dopasowane i nie odstawać gdzie tylko popadnie.
Co nas czeka w 2009?
Najmodniejsze kroje dżinsów to straight regular i straight loose. Modne będą mocne wytarcia, wyraźnie sprania, przeszycia i dziury, ale nie takie żeby było widać pół nogi, czy kolana, bo będziemy wyglądali jakbyśmy się bili z dzikim psem sąsiada. Oczywiście bez przesady a już na pewno bez tych żałosnych naklejek, a la tatuaż i dziwnych wyszywanek na tylnych kieszeniach. To nie strój kierowcy F1, na którym każdy centymetr zajmuje reklama, to dżinsy czysta i prosta forma sprawdza się i daje efekty. Jedna rada na koniec - jeśli nie wiecie jakie dżinsy kupić to trzymajcie się klasyki.
poniedziałek, 22 czerwca 2009
O garniturze słów parę
Marynarkę zapinamy zawsze na środkowe guziki. W przypadku marynarki z dwoma guzikami zapinamy górny. Gdy mamy cztery guziki to środkowe dwa. Nigdy nie zapinamy wszystkich i nigdy nie chodzimy z rozpiętymi wszystkimi, chyba, że siadamy za stołem czy biurkiem itd. Po kupnie marynarki warto pamiętać, że nadal nie jesteśmy choinkami. Nie musimy więc święcić po oczach metką na rękawie, zresztą po zakupie garnituru powinno się ją natychmiast odpruć, jeżeli nie zrobi tego sprzedająca w sklepie.
Tego lata pojawią się brązy i beże. Tych kolorów nie nadużywajmy zwłaszcza na weselach, a już na pewno na swoim weselu, bo wygląda to tragicznie. Oczywiście na wieczór tylko i wyłącznie garnitur czarny i od tego nie ma odstępstw. Wieczór w klubie, restauracji na kolacji z szefem - zawsze czarny garnitur.
Przy zakupie garnituru, powinniśmy poświęcić czas na dopasowanie go do sylwetki. Ślepe podążanie za modą to antymoda. Dziś każdy porządny, szanujący się sklep (nie dotyczy bazaru i sklepów pod tytułem „Pan Józio zaprasza”) oferuje swoim klientom przeróbki krawieckie. Wiedz o tym, że nie ma nic gorszego niż za duży garnitur. Wisi na mężczyźnie jak worek pokutny, ma za długie rękawy i w ogóle wygląda jakby starszy brat się zlitował i pożyczył na specjalną okazję
Przy zakupie zwróć uwagę na…
1. Ramiona marynarki powinny obejmować ramiona, przylegać do ciała, ale nie za bardzo, bo będziecie się czuli mało swobodnie
2. Spod rękawa garnituru powinno wystawać około dwóch centymetrów mankietu koszuli. Marynarka ma dobrą długość, kiedy koniec kciuka opuszczonej ręki dotyka jej dolnego brzegu
3. Koszula powinna wystawać centymetr ponad kołnierz marynarki. Końcówka krawata nie powinna dotykać pasa spodni lub paska
4. Bez względu na to, ile guzików ma marynarka, zapinaj tylko jeden
5. Za długie spodnie to najczęstszy błąd noszących garnitur Polaków. Dopuszczalne jest najwyżej jedno załamanie z przodu. Z tyłu spodnie powinny mieć idealnie prostą linię
Trzymajcie się tych zasad, a zobaczycie, że będziecie się czuli w garniturach dobrze i częściej będziecie się w niego wbijać, co na pewno zauważy płeć piękna i doceni w znany nam sposób.
niedziela, 21 czerwca 2009
Klasyczny chłopak – makabra
Plagą naszych czasów są źle ubrani mężczyźni. Spotkać można ich wszędzie – ulica jest ich pełna, mury uczelni i biur mają ich już dość. Co prawda są tacy, którym widok źle ubranego faceta nie przeszkadza – inni źle ubrani faceci! Postanowiliśmy z tym skończyć i wypowiedzieć wojnę tej szmirze!
Ponieważ, pomimo powszechnej opinii (w tym naszej), z ubiorem przeciętnego pana nie jest tak źle, wyjaśnię jedynie średni obraz facetów. Schody i wpadki rozpoczynają się, gdy wyjdziemy na ulice małych miast i miasteczek. Wieś rządzi się swoimi prawami i tam nie ingerujemy, wiadomo, że do prac rolnych i temu podobnych nikt nie będzie się stroić. Wracając na grunt miejski, czas spojrzeć prawdzie w oczy – w dużych miastach poziom jest trzymany i to, co w małych miastach jest rewelacyjne i wywołuje reakcję tłumu kobiet – w większych skupiskach ludzi jest codziennością, na którą nikt nie zwraca uwagi do czasu, gdy ktoś wyłamie się.
Skupmy się jednak na typowym 18-26-latku z okolic dużego miasta. Oczywistym jest, że strój zależy od pory roku, pogody i okoliczności. Tłumy źle ubranych panów najlepiej zauważyć latem. Dla nich pojęcie stylu jest tak odległe jak najbliższa naszej galaktyka. Z tym, że ludzkość stara się do niej dotrzeć, oni – nie. Typowy etni strój mężczyzny, to przetarte szerokie jeansy (kolorystyka – wszystkie odcienie tęczy z naszyciami i bez paska), koszulki (sprane, jaskrawe, obcisłe – ukazujące nadmierne umięśnienie), bluzy w szarych, niewyróżniających się jakością i stylem kolorach (również białe – co przy cerze większości opalonych pracą na budowie panów jest co najmniej kontrastujące na ich nie korzyść). Do tego koniecznie markowe buty nike, adidasy, new balance, reebok i inne im podobne – wszystkie w stylu do biegania. Tworzy to wyjątkowy widok, dzięki któremu już dziś wielu powinno zastanowić się czy biegać za drzewkiem na święta – panowie ci wyglądają bowiem jak choinki. Wszystko wisi na nich i jest w totalnym nieładzie. No i ta poza przypominająca właśnie drzewko świąteczne. Nic dodać nic ująć.
Zamiast się znęcać nad stylizacyjnymi nieudacznikami wolimy pisać o tym, jak powinni wyglądać mężczyźni, którzy naszym zdaniem są warci zauważenia.
środa, 3 czerwca 2009
Koszula bliższa ciału
Z cyklu „ Jak dobrze wyglądać „nie!!!” nago” - by Wienio
Oczywiście zawsze dobrze wyprasowana. Nie ważne czy jesteś flanelowym rolnikiem, t-shirtowym kierowcą czy sztywnym dyrektorem dużej firmy. Koszula zawsze musi być wyprasowana. Dużo zależy o układu twojej twarzy, ale powiedzmy, że wybieramy standardową koszulę, którą założymy w święta i na co dzień. Jeżeli nie wiesz jaki kolor wybrać, nie kombinuj i wybierz najbezpieczniejszy – biały. Chyba nie chcesz wyglądać jak bosy Wojciech Cejrowski wracający właśnie z podróży do dżungli w Ameryce Południowej. Ten miły pan ma koszule tak kolorowe i różnorodne jak ten kontynent. Oczywiście są pewne kolory modne w danym sezonie, ale mają to do siebie, że szybko przemijają, wraz z sezonem a ty ją nadal będziesz miał w szafie i co gorsza ubierzesz myśląc że jesteś „ekstra fifa rafa” a tu będzie mały klops.
Bardzo często widzę że mężczyźni kupują sobie koszule z krótkim rękawem. ZGROZA. Nigdy, przenigdy tego nie róbcie. Prawdziwy dżentelmen zawsze nosi koszule z długim rękawem, choćby nie wiem jak było gorąco to zawsze długi rękaw. Nie zaszkodzi mieć w szafie chociaż jedna koszulę z mankietami zapinanymi na spinki – nie bójcie się tego panowie, to wygląda bardzo dobrze i doda wam klasy. Koszula powinna być uszyta z lekkim wcięciem żeby nie wystawała z każdej strony jak spadochron pułkownika sił powietrznych. Lekkie wcięcie podkreśli waszą sylwetkę, sprawi że wizualnie będziecie mieli szersza klatkę piersiową, którą tak uwielbiają nasze kobiety. Bardzo ważna rzecz to materiał z jakiego jest uszyta ta koszula. Starajcie się kupić jak najbardziej miękki i wygodny żeby kołnierzyk nie ocierał wam szyi i żebyście w swojej koszuli czuli jak w wygodnej sportowej koszulce. Większość kupuje koszule materiałem przypominające reklamówkę z hipermarketu, kołnierzyk jest niewygodny jak obroża dla pasa, a gdy się trochę spocisz na plecach i pod pachami pojawiają się plamy wielkości Oceanu Indyjskiego. Jedyna pozytywna rzecz jaka wynika z takiego zakupu to, to że wydałeś na nią całe 25 zł. To wszystko sprawia po kilku randkach i imprezach okolicznościowych stwierdzasz, że nienawidzisz koszul i najładniej Ci w bluzie z napisem Puma lub Adidas.
Na koszule niestety trzeba wydać ok. 100 zł. (...Jezus Maria ile to piwa...!!!) Czy wam to się podoba czy nie, dopiero to da wam gwarancję, że wyglądacie dobrze, a jeszcze lepiej się czujecie. Jeżeli kogoś nie stać, to idealnym rozwiązaniem są ciucholandy, tam nie wydacie majątku, a można znaleźć naprawdę rewelacyjne koszule bardzo dobrej jakości. (Tylko błagam nie z logiem jakiejś europejskiej firmy na kieszeni).
sobota, 30 maja 2009
Przed egzaminem zaglądnij… do szafy.
Studenci, którzy przesiąkli nauką, przed wyjściem na egzamin powinni spojrzeć w lustro, czy dobrze wyglądają. Przypadki, gdy uczeń przychodzi nań w spranych jeansach i t-shircie z odpadającym nadrukiem są na porządku dziennym. Wszyscy, zgodnie ze wskazówką z zajęć z tutorialu, dobrze wiedzą, że na egzamin powinno przyjść się schludnie ubranym. Niestety niektórzy mają ją za nic i dyktują wszystkim swoje zasady elegancji. Tymczasem nie trzeba wiele, by na egzaminach – szczególnie ustnych – dobrze wyglądać i zdobyć uznanie w oczach wykładowcy. Wystarczy trzymać się kilku zasad, które nie są wcale rewolucyjne.
Jak na ślubie
Schludny strój, o który się rozchodzi, to nic innego, jak ubranie, po którym widać będzie nasze poważne podejście do czekającego nas egzaminu. Jeśli wejdziemy w t-shircie, nie liczmy, że wykładowca potraktuje nas poważnie. Zdarza się też tak, że panowie popuszczą wodze fantazji i założą garnitur. Wtedy królują marynarki zapięte na wszystkie guziki (zgroza!), kamizelki, a pod spodem pastelowe koszule ozdobione szerokim krawatem w paski (z szafy taty). Niby wszystko gra, bo to najbardziej uniwersalny strój. Ale dlaczego nie pokusić się o coś bardziej oryginalnego? Przecież pod hasłem „schludny strój” nie kryje się jedynie garnitur. Zachęcam do eksperymentowania: eleganckie obuwie – niekoniecznie „lakierki”, ale casualowe buty, spodnie – nawet jeansy! Koszula – zawsze jasna, bo egzamin, to nie wieczór kawalerski i wykładowcy nie poderwiemy na seksowną czerń. W tutorialowym poradniku napisano, że miłym dodatkiem byłaby nie dusząca nikogo perfum. Powinni dopisać parę słów o zegarku i krawacie – nie powinien być on szeroki, bo obecnie najmodniejsze są „śledziki”. Cały stój musi idealnie przylegać, a dzięki temu wszyscy będą na nas spoglądać, co doda nam pewności siebie.
Liczy się styl
Lista ubrań, które nigdy nie powinny nigdy wyjść poza drzwiczki naszej szafy, to wszystko to, w czym nie czujemy się swobodnie. Bowiem tylko wtedy, gdy jest nam wygodnie, a ubiór pasuje do naszego charakteru – wyglądamy dobrze. Niestety niczym nowym nie jest mieszanie styli i nieumiejętne obchodzenie się ze strojem. Dzieje się tak nader często, bo panowie, dla wygody, wyciągają koszulę ze spodni – styl na luzaka, który robi z nas… wieśniaka. Koszmarem są też zakurzone lub obłocone buty. Wyczyszczenie ich przed wyjściem nie kosztuje wiele, a rzutuje na to, jak postrzegają nas inni. Kolejnym błędem powielanym przez wielu, na szczęście coraz rzadziej, są białe skarpetki do czarnych spodni. Tak samo mocno kontrastuje się półoficjalny strój z oficjalnym na sali w trakcie egzaminu. Dlatego powinno się odstawiać t-shirty na czas jego trwania. Niech chociaż w tym przypadku wygra elegancka marynarka, a nie koszulka polo z reklamą marki piwa na piersi. Może dzięki temu ta sesja wypadnie wreszcie lepiej, niż sobie obiecywaliśmy.
czwartek, 7 maja 2009
Różnice w tym co polskie i zagraniczne
Kolejne proponowane stroje są zaś takie "na jedną okazje". Rozumiem glamours,których stać, by kupić ubranie od byle zachcianki. Ponieważ preferuję pret a porte, propozycje "FF" są nie do zaakceptowania. To jakieś okazyjne ciuszki, które w pierwszej potyczce z ubrankiem z innego podwórka zrobią z prawdziwego faceta mięczaka, który dopiero wtedy zobaczy, jak bardzo się pomylił. Na zakończenie sprzedam jednak parę komplementów. Nadal uważam, że takich firm jak "FF" powinno być więcej, bo dzięki nim konkurencyjność polskich projektantów będzie wzrastać, a to może przełożyć się w końcu na lepsze propozycje kolekcji. Linia kolorystyczna jest bardzo sympatyczna, bo czyni z nas obywatela północnych Włoch. Jednak ciągle szkoda, że tylko przyjezdnego.
środa, 22 kwietnia 2009
Czas najwyższy, czyli dobór właściwego zegarka
Facet, który chce podkreślić swoje przywiązanie do tradycji może szukać modeli retro. Modne są te "unowocześnione" stare zegarki, których urok i blask bije na odległość.
Wybór zegarka nie jest trudną sprawą. Nie powinien jednak być dokonany bez namysłu. To, co nosimy potem na ręce świadczy bowiem o nas. I dobrze jeśli za każdym razem będzie dodawać klasy, gdy podciągniemy ręce i rękawy marynaki pójdą w górę. Warto o tym pamiętać.
sobota, 11 kwietnia 2009
Wiosna idzie - dobieramy spodnie
BOOTCUT - spodnie, których nogawki rozszerzają się od kolan w dół
STRAIGHT - nogawki o prostym kroju, występują w wersjach
SLIM - wąskie i zazwyczaj na wysokie osoby,
REGULAR - klasyczny fason, w którym szerokość na całej długości jest taka sama,
LOOSE - szerokie na całej długości
Tegoroczne kolekcje oraz trąbiące media przewidują faceta w nieco szerszych spodniach niż było to rok temu. Wtedy królowały rurki i biodrówki. Nadal są na topie, choć już mnie. Ich miejsce powoli zajmuje forsowany przeze mnie od dłuższego czasu pomysł na proste nogawki i klasyczny fason spodni. Ponieważ wersja REGULAR jest dość uniwersalna, proponuję zwężanie ich o 1-2 cm na nogawce, co zrobi z nich stan pośredni między rurkami a właśnie kształtem regularnym. Figura będzie fajnie podkreślona. Do spodni w kolorze "średnio niebieskiego" jeansu warto dorzucić - zależnie od sytuacji - sportowe buty (trampki) oraz t-shirt w białym/szarym/czarnym kolorze. Ponieważ nie lubię szału w ubraniach, kolory pstrokate odpadają. W akcesoriach niezbędny będzie oczywiście zegarek. Każdy z nie bransoletkowym paskiem i wyluzowaną tarczą będzie odpowiadał.
Swego czasu głośno było o powrocie szerokich spodni. Uważam to za lekką przesadę, bo gdy dziś przyglądam się ubraniom sprzed 2-3 lat widać tendencję ku zwężaniu i namacalnie im węższe, tym smaczniejsze w oku. Powrót do szerokiego jest więc dziś jedynie czczym gadaniem, bo ani to praktyczne ani ładne.
Co do kolorów jeansów - klasyczne. Ostatnio dość swobodnie chodzi się w ciemnym granacie, ale i wszystkie czernie oraz przejściowe "niebieskiego" będą w porządku. Ważne, by nie było na nich żadnych przetarć, znaków chińskich smoków, cekinów i napisu goodies, który dziś zawładną kobiecymi spodniami. Jakie marki? To nie ma znaczenia, krój i kolor się liczy. Do jeansów warto pamiętać o pasku, nie przesadnie "maczo style", bo zrobi się jak pod remizą, gdzie jest konkurs na co bardziej oryginalniejszy i wyszukany strój. Stonowana klasyka, wiecznie modna i nieśmiertelna stylistyka.
poniedziałek, 30 marca 2009
By nie raziło, a olśniewało
Okulary chronią nasze oczy. Można przy okazji tej ochrony pozbierać nieco punktów (spojrzeń pań) spacerując lub jadąc samochodem. Kwestia ich dobrego doboru. Kryterium, którym nie należy się kierować jest cena. To że jest wysoka wcale jeszcze nie oznacza, że kupiony okular zadowoli nas. To że jest niska, wcale nie oznacza jeszcze że kupimy kicz. Wszystko będzie współgrać, gdy zestawimy odpowiednie barwy i włożymy to, co nam pasuje. Ponieważ okulary powinny choć trochę pasować do osobowości tego, kto je włoży przedstawię trzy typy okularów dla trzech typów charakterów. Jest ich oczywiście więcej, nie jest powiedziane, że charakter pokryje się z okularami, bo wszystko zależy od tego, kim chcemy być. Pomijamy tych, którzy zakładają okulary po prostu, by nie raziło ich słońce. Jednym słowem okulary to dodatek, który jednocześnie pełni inne funkcje. Warto więc zrobić tak, by upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Do dzieła!
Sportowy profesjonalista
Duże, dobrze przylegające do twarzy, ciemne i koniecznie "z lustrem" na zewnątrz. Takie powinny być okulary zza których wyłania się twardziel. Oprawki stabilne, nie za mocne, bo zrobi się kicz. Mają być wygodne i praktyczne, bo na rowerze czy w czasie biegu mają dobrze się trzymać właściciela. W wielu sklepach sugeruje się wąziutkie i plastikowe. Śmierdzi to nieco tandetą, ale dla bezpieczeństwa jest to dobre. W tym przypadku konieczny jest zakup takich, które będą pasowały do twarzy, i będą praktyczne. Sportowcom więcej niczego nie trzeba.
Uwaga, prezio wchodzi
Okulary na 1/4 twarzy, świetnie zgrane z marynarką i dobrze ułożonymi włosami. Przede wszystkim podciągające lekko pod "prostokątne zaokrąglenia". Mają być stonowane, bo ich zadaniem jest dodanie powagi i profesjonalizmu. To, co je będzie wyróżniać to możliwość wyboru odpowiedniego koloru szkieł - ciemne, uciekające pod brąz i zieleń. Wszystko zależnie od karnacji właściciela. Istotne, by czuć się w nich pewnie, bo nic bardziej nie będzie wkurzało, jak źle dopasowany szczegół, który zabierze nam punkty w profesjonalizmie.
Ja tu jestem facetem
Styl maczo. Nie tego "polskiego maczo" tylko faceta, który gości na bilbordach i witrynach sklepowych dobrych marek. To, co go wyróżnia, to luz, dobrze dobrane części garderoby, jak kurtka, koszulka/koszula (koniecznie jasna!) i ten powalajacy na kolana zegarek, na który będzie spoglądać przez swoje półokrągłe okulary. Włosy również dobrze ułożone lub wedle ciągle modnej fryzury na sufera - czyli totalny nieład. Ważne, by okulary w przypadku tego typu faceta dodawały mu cech męskich. Nie dlatego, że mu ich brakuje, ale dlatego, bo jak nie jemu to komu?
środa, 18 marca 2009
Kilka słów o butach na ten sezon
poniedziałek, 16 marca 2009
Styl na kolanach
Rozliczać najmłodszych nie będziemy. Licealistów i studentów - tak. Ci pierwsi to gonitwa za wstrzeleniem się w kryteria sympatii, która gdzieś tam kroczy - zawsze lepiej ubrana. Efekt często mimo dobrych zamiarów tragiczny, bo jak wytłumaczyć mieszanie stylów bez pomysłu? Studencka brać popełnia zaś jeszcze gorszy błąd.
Piszemy po to, by nasze ulice były ciekawsze!
Ruszamy z blogiem o modzie! We are the Future!
